Wydarzenie kulturalne i edukacyjne z udziałem Rosji, Polski, Niemiec, Białorusi i Łotwy odbyło się nad brzegiem rzeki Lawy w mieście Prawdinsk (dawny niemiecki Frydland) – na polu bitwy, gdzie rosyjska armia cesarska i wielka armia Napoleona starły się w bitwie 2 czerwca 1807 roku. Ponad 7 tysięcy osób przybyło, aby obejrzeć teatralizowaną rekonstrukcję.

Bitwa pod Frydlandem zajmuje szczególne miejsce w polskiej historii: wtedy przywrócono polską państwowość. Bitwa pod Frydlandem była ostatnią w wojnie czwartej koalicji, zgodnie z której wynikami został zawarty pokój w Tylży pomiędzy rosyjskim carem Aleksandrem I i Napoleonem. Na jego podstawie powstało Wielkie Księstwo Warszawskie z ziem polskich, które zostały przyłączone podczas II i III rozbioru Rzeczypospolitej do Prus i Cesarstwa Austriackiego.

Konstytucja Księstwa została zatwierdzona przez Napoleona osobiście 22 lipca 1807 roku w Dreźnie. Oczywiście, to nie był prezent dla pięknych oczu. W zamian tysiące Polaków służyło w „Wielkiej Armii” Napoleona, a wielu z nich zginęło w Rosji w wojnie ojczyźnianej 1812 roku.

Polscy rekonstruktorzy do Kaliningradu przybyli z Warszawy, Gdańska, Torunia i Lidzbarka-Warmińskiego. Przez trzy dni mieszkali w namiotach na historycznym polu bitwy, gotując jedzenie na ogniu. Niestety, ze względu na wysoki koszt rosyjskiej wizy wielu z nich nie przybyło. Według jednego z uczestników, który „walczył” w formie polskiego ułana, Polacy słyszeli o bezpłatnych wizach elektronicznych, ale eksperyment rozpoczął się 1 lipca, a festiwal odbywał się dzień wcześniej – 30 czerwca. Odroczenie święta na późniejszy termin nie było możliwe, ponieważ połączono je z Dniem Miasta Prawdinsk.

Polscy rekonstruktorzy stanęli po stronie Francuzów, choć Polacy nie brali udziału w bitwie pod samym Frydlandem. Polscy goście żartobliwie przyznali, że omal nie stoczyli pierwszej bitwy podczas przekraczania granicy, ponieważ rosyjscy celnicy początkowo nie chcieli przepuścić zabytkowej broni. Na szczęście wszystko się wyjasniło. Na przykład gdański rekonstruktor, Czarek Wieruszewski, przywiózł ze sobą muszkiet Charleville-1777, z którego francuska piechota korzystała w XVIII i XIX wieku.

„Ten karabin był ówczesnym karabinem Kałasznikowa” – powiedział Wieruszewski.

Według organizatora rekonstrukcji Michaiła Czerenkowa jednym z głównych celów festiwalu jest „usunięcie fałszu na temat historii bitwy o Frydland”:

„Wielu wciąż wierzy, że bitwa pod Frydlandem to wstydliwa strona rosyjskiej historii, że w Frydlandzie nasi żołnierze uciekli z pola bitwy.

Wycofaliśmy się, ale to nie była wina rosyjskiego żołnierza i oficera, ale niekompetentnego dowództwa. Nakaz odwrotu wydał dowódca rosyjskiej armii cesarskiej Leontij Bennigsen w chwili, gdy bitwa weszła w decydującą fazę. Przeciwko wściekłemu Francuzowi rzucono osłonę z kilku pułków. Ariergarda nie biegła nigdzie, nie drgnęła, ale stanęła na śmierć pod gradem kul.

Co więcej, ta straż poszła także na kontrataki. Przez cały ten czas nasze oddziały organizacyjnie przekraczały rzekę, wykonując rozkazy i skomplikowane manewry. Rosyjskie wojska, ostrzelane przez francuską artylerię, straciły połowę swojej drużyny w tej bitwie. Ariergarda dostała się również na drugą stronę rzeki, przykrywając armię. Francuzi zdobyli tylko pięć zepsutych armat i rannych Rosjan” – powiedział Sputnikowi Michaił Czerenkow, który przewodzi kaliningradzkiej filii Ogólnorosyjskiego Towarzystwa Ochrony Zabytków Historycznych i Kulturalnych.

Zobacz również: III wojna światowa może wybuchnąć z powodu jednego błędu

Wyczyny rosyjskich żołnierzy pod Frydlandem tak poruszyły serce Aleksandra I, że po raz pierwszy za porażkę odznaczył krzyżami św. Jerzego niższe rangi. Z punktu widzenia ciągłości historycznej stąd pochodzi współczesna wstęga św. Jerzego, którą Rosjanie zdobią swoje ubrania w dniu zwycięstwa 9 maja – właśnie z pola bitwy pod Frydlandem, który stał się półtora wieku później rosyjską ziemią.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Источник

Leave a Reply